Archiwum marzec 2015, strona 1


mar 04 2015 Początek
Komentarze: 0

Jeśli ktoś wchcodząc na mój blog spodziewa się tkliwych historii o miłości :) może nawet niepodejmować próby jego przeczytania. Cała ta historia jest autentyczna, a ja bardzo potrzbuję się nią z kimś podzielić. Może wzbudzać skrajne emocje, ale cała ta sytuacja zmieniła moje życie niedopoznania. Przechodząc do meritum sprawy.

Cała historia zaczyna się w czerwcu 2014 roku. Jest poniedziałek... chyba jak u każdego jest to najgorszy dzień w tygodniu. W głowie mam jeszcze wspomnienie minionego weekendu, a pod samym nosem na biurku piętrzą się stosy dokumentów, które nieubłagalnie przypominaja o tym, że szef może popaść w niezbyt miłe stany emocjonalne,gdy nie dostanie ich na czas:) Nawet poranna kawka nie pomogła mi się obudzić. Na domiar złego z samego rana kierowniczka poinformowała nas o nowym naborze pracowników i o tym, że to właśnie my będziemy mieli największy wpływ na ich edukację, ponieważ każdy z nas bedzie musiał przygotować merytorycznie jednego pracownika do pełnienia obowiązków służbowych. Tak kolokwialnie mówiąc, bez sensu jest zatrudnić szkoleniowca, który przeprowadzi szkolenie nowego personelu, skoro jesteśmy my-tania siła robocza:) Ta informacja całkowicie nie załamała, niedość ze nie mam siły, aby wypełnić bierzące obowiązki to jeszcze szkolić nowego pracownika??? Nie zdążyłam się nawet obejrzeć jak za moimi plecami stał młody chłopak, który z uśmiechem na ustach się przedstawił i poinformował,że został przysłany do mnie na szkolenie. Ehhh przedstawiłam się, i z lekkim sarkazmem zaprosiłam kolegę do pomocy w papierkowej robocie... Jednakże, to nie o nim chcę wam opowiedzieć... w tym samym czasie przy sąsiednim biurku moim oczom ukazał się on, jakiś cud.... całe zmęczenie zeszło na drugi plan, w tym momencie interesował mnie osobnik płci męskiej, w dopasowanej białej koszuli i eleganckich spodniach, który zasiadł właśnie obok mojej koleżanki. Nie ukrywam widok był bardzo przyjemny dla moich oczu i tym samym ożywczy dla ducha. Na pierwszy rzut oka było widać, że facet ma klasę, wie jak o siebie dbać. Zapach jego perfum delikatnie unosił się po sali...ehhh tak się rozmarzyłam, że nie zauważyłam, iż stoi obok mnie...

-Hej jestem Michał. Bedziemy razem pracować -rzucił delikatnie i podał mi rękę.

-Kamila- odpowiedziałam cicho.

- Czy my się skądś nie znamy?-zapytał nieznajomy.

-Nie sądzę-odpowiedziałm- chociaż wydaje mi się,że Cię już gdzieś widziałam.

- Odnoszę to samo wrażenie? -odparł -Skąd jesteś?

- Pochodzę z olsztyna, ale na stałe mieszkam w Warszawie, z mężem i córką Wiktorią... omg! po co ja to powiedziałam???? nie wiem sama do dnia dzisiejszego się zastanawiam... ale wracając do tematu. Michał udał, że nie słyszy i kontynuował rozmowę, a raczej wypytywał o wszystko:) będąc ciekawą czy jest zajęty rzuciłam pytanko...

-Masz dziewczynę? Żonę? Może ją znam?

-Nie nie mam, ale mam faceta, napewno go nie znasz bo jest z piaseczna

mar 04 2015 Początek
Komentarze: 0

Jeśli ktoś wchcodząc na mój blog spodziewa się tkliwych historii o miłości :) może nawet niepodejmować próby jego przeczytania. Cała ta historia jest autentyczna, a ja bardzo potrzbuję się nią z kimś podzielić. Może wzbudzać skrajne emocje, ale cała ta sytuacja zmieniła moje życie niedopoznania. Przechodząc do meritum sprawy.

Cała historia zaczyna się w czerwcu 2014 roku. Jest poniedziałek... chyba jak u każdego jest to najgorszy dzień w tygodniu. W głowie mam jeszcze wspomnienie minionego weekendu, a pod samym nosem na biurku piętrzą się stosy dokumentów, które nieubłagalnie przypominaja o tym, że szef może popaść w niezbyt miłe stany emocjonalne,gdy nie dostanie ich na czas:) Nawet poranna kawka nie pomogła mi się obudzić. Na domiar złego z samego rana kierowniczka poinformowała nas o nowym naborze pracowników i o tym, że to właśnie my będziemy mieli największy wpływ na ich edukację, ponieważ każdy z nas bedzie musiał przygotować merytorycznie jednego pracownika do pełnienia obowiązków służbowych. Tak kolokwialnie mówiąc, bez sensu jest zatrudnić szkoleniowca, który przeprowadzi szkolenie nowego personelu, skoro jesteśmy my-tania siła robocza:) Ta informacja całkowicie nie załamała, niedość ze nie mam siły, aby wypełnić bierzące obowiązki to jeszcze szkolić nowego pracownika??? Nie zdążyłam się nawet obejrzeć jak za moimi plecami stał młody chłopak, który z uśmiechem na ustach się przedstawił i poinformował,że został przysłany do mnie na szkolenie. Ehhh przedstawiłam się, i z lekkim sarkazmem zaprosiłam kolegę do pomocy w papierkowej robocie... Jednakże, to nie o nim chcę wam opowiedzieć... w tym samym czasie przy sąsiednim biurku moim oczom ukazał się on, jakiś cud.... całe zmęczenie zeszło na drugi plan, w tym momencie interesował mnie osobnik płci męskiej, w dopasowanej białej koszuli i eleganckich spodniach, który zasiadł właśnie obok mojej koleżanki. Nie ukrywam widok był bardzo przyjemny dla moich oczu i tym samym ożywczy dla ducha. Na pierwszy rzut oka było widać, że facet ma klasę, wie jak o siebie dbać. Zapach jego perfum delikatnie unosił się po sali...ehhh tak się rozmarzyłam, że nie zauważyłam, iż stoi obok mnie...

-Hej jestem Michał. Bedziemy razem pracować -rzucił delikatnie i podał mi rękę.

-Kamila- odpowiedziałam cicho.

- Czy my się skądś nie znamy?-zapytał nieznajomy.

-Nie sądzę-odpowiedziałm- chociaż wydaje mi się,że Cię już gdzieś widziałam.

- Odnoszę to samo wrażenie? -odparł -Skąd jesteś?

- Pochodzę z olsztyna, ale na stałe mieszkam w Warszawie, z mężem i córką Wiktorią... omg! po co ja to powiedziałam???? nie wiem sama do dnia dzisiejszego się zastanawiam... ale wracając do tematu. Michał udał, że nie słyszy i kontynuował rozmowę, a raczej wypytywał o wszystko:) będąc ciekawą czy jest zajęty rzuciłam pytanko...

-Masz dziewczynę? Żonę? Może ją znam?

-Nie nie mam, ale mam faceta, napewno go nie znasz bo jest z piaseczna

mar 04 2015 Początek
Komentarze: 0

Jeśli ktoś wchcodząc na mój blog spodziewa się tkliwych historii o miłości :) może nawet niepodejmować próby jego przeczytania. Cała ta historia jest autentyczna, a ja bardzo potrzbuję się nią z kimś podzielić. Może wzbudzać skrajne emocje, ale cała ta sytuacja zmieniła moje życie niedopoznania. Przechodząc do meritum sprawy.

Cała historia zaczyna się w czerwcu 2014 roku. Jest poniedziałek... chyba jak u każdego jest to najgorszy dzień w tygodniu. W głowie mam jeszcze wspomnienie minionego weekendu, a pod samym nosem na biurku piętrzą się stosy dokumentów, które nieubłagalnie przypominaja o tym, że szef może popaść w niezbyt miłe stany emocjonalne,gdy nie dostanie ich na czas:) Nawet poranna kawka nie pomogła mi się obudzić. Na domiar złego z samego rana kierowniczka poinformowała nas o nowym naborze pracowników i o tym, że to właśnie my będziemy mieli największy wpływ na ich edukację, ponieważ każdy z nas bedzie musiał przygotować merytorycznie jednego pracownika do pełnienia obowiązków służbowych. Tak kolokwialnie mówiąc, bez sensu jest zatrudnić szkoleniowca, który przeprowadzi szkolenie nowego personelu, skoro jesteśmy my-tania siła robocza:) Ta informacja całkowicie nie załamała, niedość ze nie mam siły, aby wypełnić bierzące obowiązki to jeszcze szkolić nowego pracownika??? Nie zdążyłam się nawet obejrzeć jak za moimi plecami stał młody chłopak, który z uśmiechem na ustach się przedstawił i poinformował,że został przysłany do mnie na szkolenie. Ehhh przedstawiłam się, i z lekkim sarkazmem zaprosiłam kolegę do pomocy w papierkowej robocie... Jednakże, to nie o nim chcę wam opowiedzieć... w tym samym czasie przy sąsiednim biurku moim oczom ukazał się on, jakiś cud.... całe zmęczenie zeszło na drugi plan, w tym momencie interesował mnie osobnik płci męskiej, w dopasowanej białej koszuli i eleganckich spodniach, który zasiadł właśnie obok mojej koleżanki. Nie ukrywam widok był bardzo przyjemny dla moich oczu i tym samym ożywczy dla ducha. Na pierwszy rzut oka było widać, że facet ma klasę, wie jak o siebie dbać. Zapach jego perfum delikatnie unosił się po sali...ehhh tak się rozmarzyłam, że nie zauważyłam, iż stoi obok mnie...

-Hej jestem Michał. Bedziemy razem pracować -rzucił delikatnie i podał mi rękę.

-Kamila- odpowiedziałam cicho.

- Czy my się skądś nie znamy?-zapytał nieznajomy.

-Nie sądzę-odpowiedziałm- chociaż wydaje mi się,że Cię już gdzieś widziałam.

- Odnoszę to samo wrażenie? -odparł -Skąd jesteś?

- Pochodzę z olsztyna, ale na stałe mieszkam w Warszawie, z mężem i córką Wiktorią... omg! po co ja to powiedziałam???? nie wiem sama do dnia dzisiejszego się zastanawiam... ale wracając do tematu. Michał udał, że nie słyszy i kontynuował rozmowę, a raczej wypytywał o wszystko:) będąc ciekawą czy jest zajęty rzuciłam pytanko...

-Masz dziewczynę? Żonę? Może ją znam?

-Nie nie mam, ale mam faceta, napewno go nie znasz bo jest z piaseczna

mar 04 2015 Początek
Komentarze: 0

Jeśli ktoś wchcodząc na mój blog spodziewa się tkliwych historii o miłości :) może nawet niepodejmować próby jego przeczytania. Cała ta historia jest autentyczna, a ja bardzo potrzbuję się nią z kimś podzielić. Może wzbudzać skrajne emocje, ale cała ta sytuacja zmieniła moje życie niedopoznania. Przechodząc do meritum sprawy.

Cała historia zaczyna się w czerwcu 2014 roku. Jest poniedziałek... chyba jak u każdego jest to najgorszy dzień w tygodniu. W głowie mam jeszcze wspomnienie minionego weekendu, a pod samym nosem na biurku piętrzą się stosy dokumentów, które nieubłagalnie przypominaja o tym, że szef może popaść w niezbyt miłe stany emocjonalne,gdy nie dostanie ich na czas:) Nawet poranna kawka nie pomogła mi się obudzić. Na domiar złego z samego rana kierowniczka poinformowała nas o nowym naborze pracowników i o tym, że to właśnie my będziemy mieli największy wpływ na ich edukację, ponieważ każdy z nas bedzie musiał przygotować merytorycznie jednego pracownika do pełnienia obowiązków służbowych. Tak kolokwialnie mówiąc, bez sensu jest zatrudnić szkoleniowca, który przeprowadzi szkolenie nowego personelu, skoro jesteśmy my-tania siła robocza:) Ta informacja całkowicie nie załamała, niedość ze nie mam siły, aby wypełnić bierzące obowiązki to jeszcze szkolić nowego pracownika??? Nie zdążyłam się nawet obejrzeć jak za moimi plecami stał młody chłopak, który z uśmiechem na ustach się przedstawił i poinformował,że został przysłany do mnie na szkolenie. Ehhh przedstawiłam się, i z lekkim sarkazmem zaprosiłam kolegę do pomocy w papierkowej robocie... Jednakże, to nie o nim chcę wam opowiedzieć... w tym samym czasie przy sąsiednim biurku moim oczom ukazał się on, jakiś cud.... całe zmęczenie zeszło na drugi plan, w tym momencie interesował mnie osobnik płci męskiej, w dopasowanej białej koszuli i eleganckich spodniach, który zasiadł właśnie obok mojej koleżanki. Nie ukrywam widok był bardzo przyjemny dla moich oczu i tym samym ożywczy dla ducha. Na pierwszy rzut oka było widać, że facet ma klasę, wie jak o siebie dbać. Zapach jego perfum delikatnie unosił się po sali...ehhh tak się rozmarzyłam, że nie zauważyłam, iż stoi obok mnie...

-Hej jestem Michał. Bedziemy razem pracować -rzucił delikatnie i podał mi rękę.

-Kamila- odpowiedziałam cicho.

- Czy my się skądś nie znamy?-zapytał nieznajomy.

-Nie sądzę-odpowiedziałm- chociaż wydaje mi się,że Cię już gdzieś widziałam.

- Odnoszę to samo wrażenie? -odparł -Skąd jesteś?

- Pochodzę z olsztyna, ale na stałe mieszkam w Warszawie, z mężem i córką Wiktorią... omg! po co ja to powiedziałam???? nie wiem sama do dnia dzisiejszego się zastanawiam... ale wracając do tematu. Michał udał, że nie słyszy i kontynuował rozmowę, a raczej wypytywał o wszystko:) będąc ciekawą czy jest zajęty rzuciłam pytanko...

-Masz dziewczynę? Żonę? Może ją znam?

-Nie nie mam, ale mam faceta, napewno go nie znasz bo jest z piaseczna

mar 04 2015 Początek
Komentarze: 0

Jeśli ktoś wchcodząc na mój blog spodziewa się tkliwych historii o miłości :) może nawet niepodejmować próby jego przeczytania. Cała ta historia jest autentyczna, a ja bardzo potrzbuję się nią z kimś podzielić. Może wzbudzać skrajne emocje, ale cała ta sytuacja zmieniła moje życie niedopoznania. Przechodząc do meritum sprawy.

Cała historia zaczyna się w czerwcu 2014 roku. Jest poniedziałek... chyba jak u każdego jest to najgorszy dzień w tygodniu. W głowie mam jeszcze wspomnienie minionego weekendu, a pod samym nosem na biurku piętrzą się stosy dokumentów, które nieubłagalnie przypominaja o tym, że szef może popaść w niezbyt miłe stany emocjonalne,gdy nie dostanie ich na czas:) Nawet poranna kawka nie pomogła mi się obudzić. Na domiar złego z samego rana kierowniczka poinformowała nas o nowym naborze pracowników i o tym, że to właśnie my będziemy mieli największy wpływ na ich edukację, ponieważ każdy z nas bedzie musiał przygotować merytorycznie jednego pracownika do pełnienia obowiązków służbowych. Tak kolokwialnie mówiąc, bez sensu jest zatrudnić szkoleniowca, który przeprowadzi szkolenie nowego personelu, skoro jesteśmy my-tania siła robocza:) Ta informacja całkowicie nie załamała, niedość ze nie mam siły, aby wypełnić bierzące obowiązki to jeszcze szkolić nowego pracownika??? Nie zdążyłam się nawet obejrzeć jak za moimi plecami stał młody chłopak, który z uśmiechem na ustach się przedstawił i poinformował,że został przysłany do mnie na szkolenie. Ehhh przedstawiłam się, i z lekkim sarkazmem zaprosiłam kolegę do pomocy w papierkowej robocie... Jednakże, to nie o nim chcę wam opowiedzieć... w tym samym czasie przy sąsiednim biurku moim oczom ukazał się on, jakiś cud.... całe zmęczenie zeszło na drugi plan, w tym momencie interesował mnie osobnik płci męskiej, w dopasowanej białej koszuli i eleganckich spodniach, który zasiadł właśnie obok mojej koleżanki. Nie ukrywam widok był bardzo przyjemny dla moich oczu i tym samym ożywczy dla ducha. Na pierwszy rzut oka było widać, że facet ma klasę, wie jak o siebie dbać. Zapach jego perfum delikatnie unosił się po sali...ehhh tak się rozmarzyłam, że nie zauważyłam, iż stoi obok mnie...

-Hej jestem Michał. Bedziemy razem pracować -rzucił delikatnie i podał mi rękę.

-Kamila- odpowiedziałam cicho.

- Czy my się skądś nie znamy?-zapytał nieznajomy.

-Nie sądzę-odpowiedziałm- chociaż wydaje mi się,że Cię już gdzieś widziałam.

- Odnoszę to samo wrażenie? -odparł -Skąd jesteś?

- Pochodzę z olsztyna, ale na stałe mieszkam w Warszawie, z mężem i córką Wiktorią... omg! po co ja to powiedziałam???? nie wiem sama do dnia dzisiejszego się zastanawiam... ale wracając do tematu. Michał udał, że nie słyszy i kontynuował rozmowę, a raczej wypytywał o wszystko:) będąc ciekawą czy jest zajęty rzuciłam pytanko...

-Masz dziewczynę? Żonę? Może ją znam?

-Nie nie mam, ale mam faceta, napewno go nie znasz bo jest z piaseczna